Informacje Sportowe

Efekt „pierwszej bramki” potwierdzony naukowo


środa, 14 czerwca 2006
Kibice i znawcy futbolu zawsze powtarzali, że najważniejsze jest strzelenie pierwszej bramki. Potem „już jakoś idzie”. Problemowi przyjrzeli się bliżej brytyjscy naukowcy. Odkryli, że statystyka potwierdza teorię kibiców – czytamy w serwisie „Nature”.

Bonus 100% u bukmachera internetowego Bet-and-Home!!!


To jedno z klasycznych twierdzeń futbolowych, powtarzanych na meczach i przed telewizorami przez kibiców na całym świecie – wystarczy zdobyć pierwszą bramkę, a potem drużyna „odblokowuje się”, zdobywa kolejne gole i ostatecznie wygrywa.

Wiele osób uważa, że jest to kolejny futbolowy mit. Okazuje się jednak, że można go naukowo udowodnić. Zależność tę można odczytać z analizy wyników meczów z ostatnich dziesięcioleci – twierdzi jeden z autorów futbolowego badania, matematyk Martin Weigel z Heriot-Watt University w Edynburgu.

Wraz z kolegami z niemieckiego Uniwersytetu w Lipsku stworzył on matematyczny model, z którego wynika, że przełomowy gol podnosi szansę na to, że padną kolejne. Pod uwagę badacze wzięli wyniki z niemieckiej pierwszej ligi (także kobiecej) oraz ze wszystkich dotychczasowych mundialów.

„Liczba bramek nie jest proporcjonalna do umiejętności drużyny. Za każdym razem, gdy drużyna zdobywa bramkę, statystycznie rośnie prawdopodobieństwo, że strzeli kolejne gole w tym samym meczu” – opisuje Weigel. Efekt ten naukowcy nazywają „samoafirmacją”.

Im lepsze drużyny i im wyższa ranga zawodów, tym słabszy jest efekt „pierwszej bramki”. W finałach mistrzostw świata, gdzie zespoły prezentują bardzo wyrównany poziom, jest on najmniejszy.

Jeśli już po pierwszych pięciu minutach gry wynik jest 1:0, zespół musi mieć przygotowaną odpowiednią strategię i to zarówno gdy wygrywa, jak i gdy przegrywa – podkreśla psycholog sportu, Tim Rees z Uniwersytetu Exeter.

Sam zarekomendowałby drużynie, która straciła bramkę, aby za wszelką cenę zachowała spokój i nie ulegała panice. Zespół, któremu udało się zdobyć gola, powinien natomiast „pójść za ciosem”. W świetle tych badań bezsensowna wydaje się strategia „na utrzymanie wyniku” 1:0. Zawodnicy, zmotywowani golem, mogą łatwiej rozgromić przeciwnika – mówi naukowiec.

Jednym z zespołów, który najlepiej w historii wykorzystywał efekt „samoafirmacyjny” jest Anglia. W 2001 roku rozgromiła ona Niemcy 5:1. Najbardziej zachowawczą strategię prezentują zaś Włosi, którzy częściej niż inni stosują taktykę „na przetrzymanie”, z jedno bramkową przewagą do końca meczu.


Deszczowy maraton londyński
ME piłkarek ręcznych: powołania Łakomego
Kokainowy Mutu
Domachowska wygrała Bella Cup
ME bokserek: Polki w finałach
Argentyński trener zastraszony
Zwycięstwa Wisły i Amiki
Tenisowe MP: pokoleniowy finał
Pekin: Kuzniecowa w finale
Tenis: eliminacyjna porażka z Białorusią

12456 | 12162 | 12689 | 12575 | 12025 |
9630 | 9619 | 9174 | 9525 | 9516 |
11742 | 11915 | 11657 | 11672 | 11482 |
Działki | projekty domów | Mieszkania na sprzedaż | łaŸnie parowe | Słownik angielsko-polskiŒmieszne filmiki scuttle domy z drewna praca Chełm poezja wiersze izabela gry Forum Ruda Praca w USA Kurtyny tani kredyt hipoteczny Deski podłogowe
Pozycjonowanie Stron - Tanie nawigacje - pierwszy biznes - Ares - Architekt wnętrz