PLS: ostra walka
niedziela, 02 maja 2004
PZU AZS Olsztyn uległ Skrze Bełchatów 1:3 (19:25, 22:25, 25:22, 24:26). Stan rywalizacji play off 2-2. Ostatnie, piąte spotkanie odbędzie się we wtorek w Bełchatowie. Pamapol AZS Częstochowa pokonał zaś Ivett Jastrzębie Borynia 3:1 (25:21, 27:29, 25:18, 25:23) w walce o miejsca 1-4 Polskiej Ligi Siatkówki. Stan rywalizacji 2-1 dla Pamapolu AZS.
Bonus 100% u bukmachera internetowego Bet-and-Home!!!
Pierwsze piłki spotkania Pamapolu z Ivetem wcale nie zapowiadały, że gospodarze wygrają ten pojedynek i to w przekonujący sposób. Ivett dość szybko objął prowadzenie i na pierwszą przerwę techniczną schodził prowadząc 8:4, a na drugą 16:13. Pamapol doprowadził jednak do remisu 17:17, w czym była duża zasługa wprowadzonego do gry w trakcie tego seta Wojciecha Jurkiewicza.
Potem gospodarze objęli prowadzenie, Ivett jeszcze raz doprowadził do wyrównania po 18, lecz później już zdecydowanie dominował AZS.
W drugim secie Ivett prowadził 5:2 i 6:3, ale tym razem częstochowianie szybko odrobili straty i objęli prowadzenie 9:8. Potem ich przewaga wzrosła do czterech punktów i prowadzili 16:12, 17:13. Zbyt szybko jednak uwierzyli w wygraną i pozwolili Ivettowi na odrobienie strat. Od remisu 17:17 grano punkt za punkt i w końcówce, po świetnej zagrywce Marcina Wiki, na prowadzenie 24:23 wyszli goście. Co prawda AZS obronił aż pięć piłek setowych, ale ostatecznie Piotr Gabrych zapewnił zwycięstwo zespołowi z Jastrzębia.
W trzecim secie wyrównana gra trwała do stanu 9:9, kiedy to Szczygieł posłał zagrywkę w siatkę, a w odpowiedzi czterokrotnie bardzo udanie serwował Arkadiusz Gołaś i ze stanu 10:9 dla gospodarzy zrobiło się 14:9. Na nic zdały się próby maksymalnego przedłużania przez gości wszelkich przerw, zawodnicy Pamapolu tylko jeszcze powiększyli przewagę i wygrali seta 25:18.
Czwarty set od początku toczył się przy kilkupunktowym prowadzeniu Pamapolu i dopiero zryw jastrzębian i pewna dekoncentracja w szeregach gospodarzy sprawiła, że goście doprowadzili do wyrównania 15:15. Zespół z Jastrzębia próbował walczyć i dzięki dobrej grze Przemysława Michalczyka oraz Gabrycha do końca zagrażał drużynie z Częstochowy. Ostatecznie jednak w końcówce Krzysztof Gierczyński oraz Michał Winiarski kilkakrotnie skutecznie atakowali, a pierwszy z nich przypieczętował zwycięstwo Pamapolu zdobywając 25 punkt.
W zespole gospodarzy nie było słabych punktów, a najlepiej grali Michał Winiarski i Krzysztof Gierczyński, a także Gołaś i Jurkiewicz.
Obaj trenerzy, Edward Skorek i Igor Prielożny, dokonywali roszad w swoich drużynach zmieniając m.in. rozgrywających - w AZS Michał Woicki zastąpił Jakuba Oczkę, a w Ivecie - Grzegorz Pilarz Pavla Chudika. Lepszy skutek przyniosła zmiana w drużynie częstochowian. Michał Woicki grał dobrze i przyczynił się do zwycięstwa drużyny.
Pamapol - Oczko, Gierczyński, Gołaś, Winiarski, Szymański, Kokociński, Panas (libero) oraz Jurkiewicz, Woicki, Kryś
Ivett - Chudik, Gabrych, Terlecki, Michalczyk, Rybak, Nowak, Wójcik (libero) oraz Wika, Serafin, Pilarz, Szczygieł
PZU AZS nie wykorzystał atutu własnej hali oraz dopingu prawie trzech tysięcy zasiadających w niej kibiców olsztyńskiej drużyny i nie zdołał w sobotę zapewnić sobie udziału w finale rozgrywek o mistrzostwo kraju w siatkówce mężczyzn.
Od początku, silną zagrywką goście odrzucili od siatki olsztyński zespół, a skutecznymi atakami ze środka boiska zdobywali punkt za punktem. Trener Grzegorz Ryś zdecydował się skorygować ustawienie i w miejsce Mariusza Sordyla, na boisko wysłał Piotra Poskrobkę. Niewiele poprawiło to grę akademików.
Drugą partię od mocnego uderzenia zaczął z kolei AZS. Najpierw Niemiec Mark Siebeck popisał się skutecznym atakiem, a po chwili Paweł Papke zdobył punkt asową zagrywką i nadzieje kibiców odżyły. Prowadzenia jednak nie udało się utrzymać. Precyzyjnie i mocno zagrywał Michał Ruciak, dwoił się i troił Michał Bąkiewicz, a ze skrzydeł atakował Mariusz Wlazły. To wszystko, przy braku skutecznego ataku z krótkiej Grzyba i słabszej dyspozycji drugiego środowego Łukasza Kadziewicza, oddalało akademików od zwycięstwa w drugim secie. AZS wyszedł jeszcze na prowadzenie 22:21. Goście walczyli do końca i po pochopnym ataku Papkego oraz kolejnych skutecznych blokach na tym zawodniku, a także Mariuszu Sordylu, Skra prowadziła już 2:0 w setach.
W trzecim secie widownia uwierzyła w swoich ulubieńców. Mimo kiepskiego początku olsztyński zespół pokazał, że stać go na wiele. A i podopieczni Ireneusza Mazura chyba trochę za bardzo uwierzyli w swoje siły. Końcówka seta był popisem gry Papkego. Reprezentant Polski dwukrotnie był nie do zatrzymania, uderzając najpierw z drugiej linii, a potem celując dokładnie pod koniec boiska rywali. Zwycięski w tym secie punkt dla AZS zdobył Sordyl, któremu udało się zablokować Ruciaka.
Ostatnia część gry zaczęła się źle dla AZS, Skra prowadziła już 4:1, ale podopieczni Grzegorza Rysia doszli rywali i zacięty pojedynek trwał do końca seta. Co chwila był remis, albo jednym lub dwoma punktami prowadziły jedna lub druga drużyna. Prowadząc 24:23, nieskuteczny blok Kowalczyka, a potem dotknięci siatki przez tego zawodnika pozwoli gościom wyrównać i wyjść na prowadzenie. Kropkę nad "i", blokując atak Siebecka, postawił Bąkiewicz, którego wybrano najlepszym zawodnikiem spotkania.
Pokrzepiające było zachowanie kibiców. Po meczu fani Skry skandowali "AZS, AZS", za co olsztyńska widownia nagrodziła ich oklaskami, a na koniec, co rzadko widuje się na krajowych boiskach we wszelkich dyscyplinach sportowych, kibice zgodnie się uściskali, dziękując również siatkarzom za dobre widowisko.
Sąd karze pseudokibiców
Jeszcze rok Colliny
LM siatkarek: Zurych wygrał bez walki
Maribor: Paerson liderką PŚ
Skarga Espanyolu odrzucona
Panczeny: mistrzowie olimpijscy poza kadrą
Żużlowe GP: miejsce dla trzeciego Polaka
Kolejne wzmocnienie Valencii
Maldini dłużej na San Siro
Kontuzja Boruca
12340 | 12542 | 12064 | 12157 | 12756 |
9448 | 9584 | 9781 | 9772 | 9118 |
11073 | 11239 | 11533 | 11542 | 11477 |