„Ligowy średniak” w kadrze Lozano
czwartek, 05 lipca 2007
– Czasem zastanawiam jak to wszystko tak się błyskotliwie potoczyło – mówi środkowy bloku, wicemistrz świata siatkarzy Daniel Pliński, bez którego fachowcy nie potrafią już sobie wyobrazić reprezentacji Polski. – Jak z ligowego średniaka zawędrowałem tam gdzie obecnie jestem.
Bonus 100% u bukmachera internetowego Bet-and-Home!!!
Jeszcze nie tak dawno Daniel Pliński odnosił największe sukcesy w mistrzostwach Polski w siatkówce plażowej. Jego droga na podium mistrzostw świata rozpoczęła się w Pucku. – Po powrocie z czempionatu byłem dwa dni w Pucku – wspomina Daniel Pliński. – Brałem udział w spotkaniach z władzami miasta, mieszkańcami na rynku. Wspominam te chwile z ogromną sympatią oraz wzruszeniem. Niewielu ludzi zapewne w Polsce wie, że w Pucku pracuje pan Piotr Kozakiewicz, któremu bardzo dużo zawdzięczam.
Piotr Kozakiewicz uczył przyszłego wicemistrza świata nie tylko podstaw siatkówki, ale również pewnych zasad życiowych.
– Pokazał nam, że przez życie można przejść dzięki sportowi, który jest fantastyczną sprawą – mówi Pliński. – Tłumaczył, że nasze możliwości siatkarskie należy wykorzystać dla własnego dobra. Był czasem surowy. Potrafił wyrzucić z treningu, gdy ktoś naruszył obowiązujące zasady. Chciał, żebyśmy nauczyli się odróżniać dobro od zła. Wówczas, gdy się miało 15 czy 16 lat, wydawało nam się, że jest to niesprawiedliwe. Teraz na te sprawy patrzę zupełnie inaczej.
Droga z Pucka do podium w Japonii wiodła przez Wołomin. Miejscowa Stolarka była jednym z poważniejszych i dłuższych przystanków. Tam spędził pięć lat. To miasto w Polsce nie cieszy się najlepszą sławą. – Proszę sobie wyobrazić, że jest to bardzo miłe, ciche i spokojne miejsce – powiedział Daniel Pliński. – Trener Krzysztof Felczak nauczył mnie bardzo wielu rzeczy. Wiedział, że jestem sam w Wołominie. Opiekował się mną. Miałem wówczas osiemnaście lat, ale z pokus warszawskich nie chciałem korzystać. Postawiłem na siatkówkę i chciałem się rozwijać.
Daniel Pliński podkreśla, że trener Felczak postawił na niego. – Grałem w pierwszej szóstce, rozwijałem się – wspomina. Żałuję tylko, że trener obecnie nie pracuje już w lidze i nie możemy częściej się spotkać. Po Wołominie pozostały fajne wspomnienia i jak tylko mam trochę czasu to staram się tam wpadać.
Wicemistrz świata bardzo dużo zawdzięcza trenerom zagranicznym. – Myślę, że największy postęp zrobiłem w Jastrzębiu przy Igorze Prielożnym – powiedział. – Pod jego kierunkiem pracowałem przez półtora roku i po pierwszym sezonie dostałem się do reprezentacji. Potem wszystko bardzo szybko się potoczyło i ze średniaka ligowego nagle stałem się zawodnikiem kadry narodowej, zawędrowałem na podium mistrzostw świata. Czasem się zastanawiam jak to się stało, że jestem tam gdzie jestem.
Igor Prielożny polecił Daniela Plińskiego nowemu trenerowi reprezentacji. Raul Lozano wysłał środkowemu Jastrzębskiego Węgla powołanie.
– Oceniam na 99 procent, że Daniela Plińskiego nie byłoby w reprezentacji gdyby nie trener zagraniczny – mówi Daniel Pliński. – Każdy szkoleniowiec oczywiście ma swoją koncepcję. Trener Lozano miał taką ze mną w składzie.
Siatkarska LM: Bułgarzy pokonani w Spodku
Sport-Five z prawami do Wisły
Paerson z Kryształową Kulą
Hinterzarten: trzecie miejsce Polaków
Nowa ekipa Ullricha?
MŚ klasy Star: falstart Polaków
Serbia liderem grupy A
FIFA będzie współpracować z WADA
Oberstdorf: złoto Czeszki, sukces Kowalczyk
Manchester chce Makouna
12761 | 12894 | 12352 | 12094 | 12343 |
9316 | 9455 | 9098 | 9004 | 9230 |
11264 | 11858 | 11290 | 11305 | 11399 |