Informacje Sportowe

Wenta: to wspaniała historia


poniedziałek, 05 lutego 2007
Cała ta sytuacja, poruszenie wokół nas, mile nas zaskoczyło - stwierdził po powrocie do kraju trener srebrnych medalistów mistrzostw świata piłkarzy ręcznych, Bogdan Wenta. Przed turniejem w Niemczech mało kto w Polsce wiedział, że biało- czerwoni biorą w nim udział.

Bonus 100% u bukmachera internetowego Bet-and-Home!!!


Po sukcesie polskich szczypiornistów zainteresowanie dyscypliną wzrosło. Na spotkanie z reprezentacją zorganizowane na stołecznym Torwarze przyjechali kibice z całej Polski. Wielu przyjechało z Kielc, Płocka, Lublina – ośrodków przodujących w piłce ręcznej, mających najliczniejszą rzeszę sympatyków.

Polska ekipa wróciła z Niemiec samolotem rządowym w poniedziałek i pod koniec dnia jej członkowie byli już mocno zmęczeni, ale i mile zaskoczeni miłym przyjęciem. Często przypominali, że przed mistrzostwami prawie nikt się nimi nie interesował.

– To wspaniała historia. Ten nasz sen zaczął się w pierwszym meczu i trwał do końca – powiedział Wenta. Próbowaliśmy utrzymać napięcie psychiczne i fizyczne przez całe mistrzostwa. Wczoraj nie udało się postawić „kropki nad i”. Ale jak się ma szanse i się je nie wykorzystuje – to się przegrywa.

Damianowi Wleklakowi mówienie sprawiało wyraźną trudność. Na pytania odpowiadał zachrypniętym głosem, często przerywanym atakami kaszlu. – Teraz to już końcówka, chory to ja byłem tydzień temu – zapewnił obrotowy reprezentacji Polski. Żebym mógł grać lekarz zrobił co mógł i chwała mu za to. Naprawdę było niewesoło, prawdziwa epidemia.

Artur Siódmiak, który pierwszy w polskiej drużynie złapał wirusa twierdzi, że o wiele bardziej denerwuje się oglądając mecz z trybun, niż gdy jest na boisku. – Każdy zawodnik powinien być na boisku. Patrząc na mecz z boku denerwowałem się sto razy więcej – twierdzi.

– Pierwszą ofiarą był Artur. Rozchorował się zaraz po meczu ćwierćfinałowym z Rosją – przypomniał Wenta. – Potem dzień przerwy praktycznie cały spędziliśmy w autokarze. Żeby nie zarażać innych został odizolowany. Po kolacji pojawiły się kolejne sygnały niedyspozycji, a w nocy to już była epidemia. Gorączka, rozwolnienia. To był wirus jakiejś grypy żołądkowej, atakujący przede wszystkim dzieci, w Niemczech było kilka wypadków śmiertelnych. Inne ekipy też miały ten problem. Islandia i Dania były również przetrzebione. Przed meczem z Danią w półfinale Sławomir Szmal nie trenował, a młody Jurecki przerwał trening, bo już nie był w stanie wykonywać ćwiczeń. Ale potem, popołudniu strzelał bramki...

Wspominając mecz finałowy z Niemcami słychać w głosie polskiego szkoleniowca nutę rozczarowania. – W tym dniu nie wszystko nam się układało – stwierdził. – Przeciwnik wygrał z różnych względów, bo według mnie powinien był odpaść już w ćwierćfinale. Już po pierwszych spotkaniach słyszeliśmy komentarze w prasie, że to słabe zespoły. A to nieprawda. Argentyna i Brazylia porobiły kolosalne postępy. Najlepszy dowód to ten, że Niemcy się z nimi męczyli, aż im musieli pomagać ruscy sędziowie.

Trener podkreślał, że w sumie organizacja czempionatu była prawie bez zarzutu, skrytykował za to pracę niemieckich mediów. – Nam nikt prezentów nie dawał, tak jak Niemcom. Nazywanie nas przez dziennikarzy niemieckich „czerwonymi gburami, czerwonymi prostakami” to totalny brak szacunku sportowego. Wycinano z wypowiedzi to co ich interesowało, jednostronnie dopasowane do jakiejś myśli. Jakiś dziennikarz niemiecki stał w strefie, gdzie mu nie wolno przebywać i próbował łapać naszych zawodników wybiegających na halę na trening. Gdy go wyprosiłem, to potem przeczytałem, że pobiłem dziennikarza i takie to historie powstawały na każdym kroku.

Wszyscy zawodnicy byli przede wszystkim stęsknieni za rodzinami. Teraz nie będą jednak mogli się zbyt długo nimi nacieszyć – wracają do swoich klubów – już za tydzień w całej Europie wracają ligowe zmagania.


US Open: silny junior z Polski
W Arenie już boksują
Przeciwnicy igrzysk w Soczi rozpędzeni
Ostre strzelanie w NHL
Wimbledon: Hingis poza turniejem
Australian Open bez Henin-Hardenne
Samuel wraca do Serie A
Schumacher po raz 13.
Lech wraca do tradycji
Sopot: polski debel w finale

12604 | 12798 | 12460 | 12495 | 12947 |
9723 | 9854 | 9411 | 9180 | 9950 |
11946 | 11233 | 11346 | 11861 | 11802 |
projekty domów | przeprowadzki kraków | perfumy męskie | moto aktualnosci | Kolokacja GdańskDarmowe Gry Java korony abdank pozycjonowanie korony działalnoœć gospodarcza Forum Ruda Praca w USA Kurtyny tani kredyt hipoteczny Deski podłogowe
Gadu Gadu - Fryzury - Opisy - Zaproszenia Szczecin - Lifepac Junior