Pliński: wiemy po co przyjechaliśmy
niedziela, 26 listopada 2006
Daniel Pliński wierzy, że polskich siatkarzy stać na awans do grona czterech najlepszych zespołów świata. "Jak nie teraz, to chyba długo, długo nie" – powiedział środkowy po wygranym 3:0 meczu z Tunezją.
Bonus 100% u bukmachera internetowego Bet-and-Home!!!
– Kolejne mecze pokazują, że jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do tego turnieju. Wiemy po co tu przyjechaliśmy i nie chcemy tego zaprzepaścić. Celem jest awans do czwórki. Czy to się uda? Jak nie teraz to chyba długo, długo nie – powiedział siatkarz, który myślami coraz częściej wybiega do decydujących o awansie do półfinałów meczów z Rosją oraz Serbią i Czarnogórą.
– Momentami trudno się skupić na bieżących spotkaniach, bo myśli uciekają w kierunku Rosjan i Serbów. Takie rozchwianie może chwilami gorzej na nas wpływać, ale prawda jest taka, że ja już chcę wyjść i walczyć z tymi najmocniejszymi. To będą dla nas najważniejsze gry, mecze o wszystko – podkreślił.
Pliński jest skuteczny w ataku, ale wiele punktów zdobywa także blokiem. – W ostatnich mistrzostwach Europy słabo zagrałem blokiem i wiedziałem, że muszę popracować nad tym elementem. Pół roku pracy przyniosło efekty. Czuję się dość dobrze i pewnie, a nasz blok funkcjonuje całkiem dobrze. Mam nadzieję, że ten poziom utrzymamy do końca. Myślę, że tylko Brazylijczycy i Włosi blokują lepiej niż my – ocenił.
Zanim polski zespół stanie naprzeciw Rosji oraz Serbii i Czarnogóry, w niedzielę czeka go spotkanie z Kanadą.
– O tym rywalu nie zapominamy. To jest wymagający przeciwnik. Graliśmy z nimi ostatnio kilka razy i mieliśmy problemy. Były i pięciosetówki, i porażka się przytrafiła. Szanujemy Kanadyjczyków, więc po krótkim odpoczynku zaczniemy ich rozpracowywać. Oni grają podobną siatkówkę do Amerykanów, a ci zawsze są groźni. Musimy się po raz kolejny sprężyć i pokazać kto rządzi na boisku – zakończył Daniel Pliński.
W meczu z Tunezją po raz pierwszy w MŚ sporo czasu spędził na boisku Grzegorz Szymański, który pod koniec drugiego seta zastąpił Mariusza Wlazłego.
– Wreszcie mam za sobą poważny debiut. Trener pozwolił mi trochę dłużej pograć, zdobyłem dziewięć punktów, więc chyba jakoś pomogłem drużynie. Udało się skończyć kilka fajnych piłek w ataku, więc jestem zadowolony, choć najbardziej cieszy kolejna okazała wygrana. Zawodnicy z innych zespołów mówili nam, że Tunezja to trudny przeciwnik, więc myślałem, że zagrają lepiej, jednak tak naprawdę niczym nas nie zaskoczyli. Teraz czas na Kanadę, a później przed nami dwa decydujące mecze – powiedział Grzegorz Szymański.
Huth zostaje na Stamford Bridge
Rybnik i MUKS Poznań w ekstraklasie koszykarek
Biegi: wygrana Norwega
Chorzów: stadionowe zamieszki
ŁKS lepszy od lidera
Rekordowy transfer Żurawskiego?
Żużlowa ekstraliga w Gdańsku
Donovan kolegą Krzynówka
NBA: ważna wygrana Byków
Zaradny wygrywa w Siedlcu
12583 | 12140 | 12993 | 12070 | 12673 |
9768 | 9843 | 9402 | 9127 | 9432 |
11698 | 11073 | 11017 | 11173 | 11344 |