Legenda szachów w Polsce
piątek, 16 grudnia 2005
Legendarny szachista Wiktor Korcznoj gości w Warszawie. Jeden z najlepszych na świecie zawodników w historii tej dyscypliny bierze udział w 24. Memoriale Stanisława Gawlikowskiego.
Bonus 100% u bukmachera internetowego Bet-and-Home!!!
W piątek Korcznoj grał w międzynarodowych mistrzostwach Warszawy, a w sobotę przystąpi do międzynarodowego turnieju Amplico AIG Life, będącym jednocześnie mistrzostwami Europy w szachach szybkich.
– Po raz pierwszy grałem w Polsce w 1959 roku. Teraz jestem bodajże po raz ósmy. Polska jest bliska memu sercu, bowiem mój ojciec był Polakiem. Urodził się na Ukrainie, w niewielkim Melitopolu, blisko Morza Czarnego. Cała moja rodzina zginęła w czasie blokady Leningradu w latach 1941-42. Przed wojną dobrze mówiłem po polsku. Teraz gorzej, ale prawie wszystko rozumiem – powiedział PAP mieszkający od 1978 roku w Wohlen koło Zurychu Wiktor Korcznoj. Mimo skończonych 74 lat, gra z młodzieńczą werwą i nadal na bardzo wysokim poziomie.
Pytany co sądzi o sposobie wyłaniania mistrza świata, Korcznoj ocenił, że sytuacja tak się zagmatwała, iż wyjście z niej będzie bardzo trudne. Przyznał jednak, że obrana przez Międzynarodową Federację Szachową (FIDE) droga jest słuszna, ale osobiście opowiada się za obowiązującym przed laty systemem.
– FIDE postąpiła wreszcie prawidłowo. Jedynym wyjściem z tej skomplikowanej sytuacji było zorganizowanie w tym roku turnieju, który wyłonił mistrza świata. Tytuł zdobył w Argentynie w znakomitym stylu Bułgar Weselin Topałow. Ale... nie ma on tej preferencji jak to kiedyś bywało, że obrońca tytułu czekał na rywala, poznawanego po wielostopniowych eliminacjach. Teraz musi grać jeśli chce zachować tytuł. Rozpoczęty już cykl turniejów, a jednym z nich jest trwająca w Chanty-Mansijsku na Syberii batalia o Puchar Świata, wyłoni na koniec 2006 roku ósemkę szachistów, która w 2007 roku walczyć będzie o mistrzostwo świata.
Odnosząc się do systemu sprzed lat, Korcznoj powiedział: – Według nie tylko mojej opinii, ale licznego grona ekspertów, sposób wyłaniania mistrza świata był dobry, ugruntowany, sprawdzony. Były turnieje strefowe, międzystrefowe i turniej pretendentów, który wyłaniał tego jednego do walki z obrońcą. Całe zamieszanie powstało po zmianie tempa rozgrywania partii na szybsze. Nastąpił wówczas podział wśród szachistów - jedni byli za, inni przeciw. Jedni akceptowali działania FIDE, inni buntowali się i zakładali nowe stowarzyszenia, pod egidą których organizowano mistrzostwa świata. Mam nadzieję, że z tej sytuacji FIDE jakoś wybrnie ku zadowoleniu jeśli nie wszystkich zawodników, to przynajmniej zdecydowanej większości.
Wiktor Korcznoj zaczął grać w szachy dość przypadkowo. – Kiedy miałem 13 lat fascynowała mnie gra na fortepianie. Lubiłem także recytować no i tak trochę szachy. Aby biegle przebierać palcami na klawiaturze, trzeba mieć w domu instrument. Ja go nie miałem, więc porzuciłem myśl o muzyce. Później okazało się, że nie mam czystej wymowy, niezbędnej do recytowania wierszy, prozy. Pozostała mi więc gra w szachy, która stała się moim zawodem. Jednak muzyka i poezja do dziś pozostały moim hobby – wspomniał w rozmowie z PAP.
Sopot: Chadaj w drugiej rundzie
PLS: sensacja w Jastrzębiu
Ekwadorskie powołania na Holandię
Domenech zostaje
Uniwersjada: złota Wójcicka
Puchar Syrenki: juniorzy rozgromili Litwę
Puchar Polski: rozlosowano ćwierćfinały
NHL: nikłe szanse Wyspiarzy
Kajakarskie MP: sobota Borowicz
Rajd Dakar: awans polskich motocyklistów
12283 | 12766 | 12792 | 12672 | 12182 |
9893 | 9165 | 9376 | 9577 | 9846 |
11887 | 11761 | 11842 | 11213 | 11865 |