Żurawski: nie czuję się bohaterem
poniedziałek, 10 października 2005
We wtorek zmagający się z kontuzją nogi Maciej Żurawski swój występ w spotkaniu z Walią określał w kategoriach cudu. W środę pojawił się na boisku i zdobył gola na wagę zwycięstwa, które znacznie przybliżyło polskich piłkarzy do awansu do mistrzostw świata. Po meczu przyznał, że nie czuje się bohaterem.
Bonus 100% u bukmachera internetowego Bet-and-Home!!!
– Dzień przed meczem nie miałem zbyt radosnej miny, bo wydawało się, że nie ma szans, bym zagrał – powiedział po meczu z Walią Maciej Żurawski. – Zdarzył się jednak mały cud i lekarzom udało się doprowadzić mnie do „stanu używalności”. Ból co prawda nie ustąpił całkowicie, musiałem wziąć środki znieczulające, ale nie darowałbym sobie, gdybym w takim meczu nie zagrał.
Podczas meczu nie czuł jednak żadnego bólu. – Byłem tak zaaferowany grą, wydarzeniami na boisku, że zapomniałem o wszelkich dolegliwościach – dodał.
W 54. minucie Żurawski zdobył strzałem z rzutu karnego jedynego gola w środowym meczu. – Po zagraniu ze środka pola Kamil Kosowski wpadł w pole karne i został podcięty przez jednego z obrońców. Faul był ewidentny, sędzia nawet się nie zawahał. Czy miałem obawy przed wykonywaniem rzutu karnego? Raczej nie, choć zawsze ten pierwszy karny po niewykorzystanym niesie ze sobą jakieś napięcie, ale nie miałem wątpliwości, że tym razem wykonam „jedenastkę” bezbłędnie. Strzeliłem mocno i precyzyjnie – przyznał napastnik Celtiku Glasgow.
– Nie czuję się bohaterem i zawsze będę podkreślał, że wygrywa i przegrywa zespół, a nie poszczególni piłkarze – zauważył. – Może dla mnie jako strzelca bramek satysfakcja jest nieco większa, ale wszyscy występujący na boisku mają wkład w sukcesy.
Po zakończonym spotkaniu z Walią polscy piłkarze na środku boiska czekali na wynik meczu w Budapeszcie, gdzie Węgrzy po straconym golu w ostatniej minucie przegrali ze Szwecją 0:1. Gdyby był remis awans biało-czerwonych do MŚ byłby pewny już w środę.
– To były przyjemne chwile napięcia. Szkoda trochę, że Szwedom udało się zdobyć gola i po raz kolejny stanęli nam na drodze do sukcesu. Musimy uzbroić się w cierpliwość i jeszcze miesiąc poczekać. Poza tym jestem przekonany, że stać na wywalczenie awansu własnymi siłami, bez oglądania się na rozstrzygnięcia w innych grupach – podkreślił.
O meczach z Austrią i Walią Żurawski powiedział: – Różne oblicza miały te spotkania. Były momenty całkiem dobrej gry z naszej strony, a fragmentami było gorzej. Ale najważniejsze, że był w nich komplet punktów. Teraz czeka nas miesiąc gry w klubach, a później decydujące o pierwszym miejscu w grupie spotkanie z Anglią. Musimy podejść do niego spokojnie, rozważnie, gdyż wcale nie stoimy na straconej pozycji.
– Anglicy mają ostatnio słabszy okres. W środę przegrali z Irlandią Północną, a to pokazuje, że i nas stać w Manchesterze na dobry wynik. W Anglii jeszcze nigdy polska drużyna nie wygrała, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz... – zakończył Maciej Żurawski.
Dauha: zwycięstwo Chińczyka
Puchar Federacji dla Włoszek
Barcelona: hiszpański finał
Roland Garros: awans Mauresmo
Wolski opuścił Colorado
EBL: Anwil lepszy od Turowa
NHL: ostre strzelanie w Calgary
Siatkarskie GP w Polsce
NBA: trzy dogrywki w Filadelfii
NBA: koniec passy Nets
12356 | 12247 | 12652 | 12038 | 12028 |
9622 | 9259 | 9025 | 9593 | 9012 |
11405 | 11135 | 11781 | 11289 | 11767 |